Dla nowicjuszy, Początki z pieluszkami wielorazowymi, Z życia wzięte

Używane pieluchy wielorazowe. Naprawdę?

Naprawdę. A dlaczego by nie? Skoro udowodnione jest, że właściwe pranie usuwa wszelkie niebezpieczne bakterie i drobnoustroje, to w czym problem? Wiem, co sobie myślisz. Gdy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem, wszystkie kupowane rzeczy musiały być nowe, sterylnie czyste i zdezynfekowane. Miałam wyjątkowego fioła na tym punkcie, a wyprawka kosztowała nas naprawdę dużo. Między… Czytaj dalej Używane pieluchy wielorazowe. Naprawdę?

Dla nowicjuszy, Z życia wzięte

Pieluchy wielorazowe na spacerze, u lekarza i w podróży

Kiedy rozpoczynamy naszą przygodę z pieluchami wielorazowymi, zazwyczaj nie działa to na zasadzie „kupujemy, używamy i już”. Kolejne stopnie wtajemniczenia zdobywamy raczej stopniowo. W przypadku jednorazówek jest to nieco prostsze - zawsze i wszędzie mamy gotową pieluchę, z której korzystamy bez większego zastanawiania się i planowania. Co innego z wielorazowymi, których na początku najczęściej używamy w naszym zaciszu domowym, zaczynając od jednej – dwóch dziennie, sukcesywnie zwiększając ich liczbę, w miarę nabierania w tym wprawy, aż całkowicie wyprą jednorazówki z obiegu - przynajmniej w ciągu dnia i w domu.

Z życia wzięte

Jak zmieniłam zdanie o pieluchach wielorazowych

  Będąc jeszcze w ciąży i przygotowując się do macierzyństwa cieszyłam się, że żyję w czasach, kiedy zwykłe pieluchy tetrowe zostały zastąpione przez pieluszki jednorazowe i nie muszę tracić czasu na codzienne pranie starych i wielokrotnie używanych pieluch, jak to robiły nasze mamy czy babcie. Jakim zaskoczeniem było dla mnie, gdy po porodzie to właśnie pieluchy… Czytaj dalej Jak zmieniłam zdanie o pieluchach wielorazowych

Z życia wzięte

Jak pieluchy wielorazowe uratowały nam… pupę. Historia prawdziwa.

Naszą historię zna już wiele osób. Opowiadam ją bardzo często zarówno w świecie osób używających pieluszek wielorazowych jak i znajomym, rodzinie i kolegom w pracy. Śmiało mogę napisać, że pieluszki wielorazowe uratowały nam... pupę 😉 Nasza córeczka już w pierwszych dobach życia (jeszcze będąc w szpitalu) miała mocno zaczerwienioną pupkę. Początkowo sądziłam, że jest to… Czytaj dalej Jak pieluchy wielorazowe uratowały nam… pupę. Historia prawdziwa.

Z życia wzięte

Nie ma to jak na własne życzenie utrudniać sobie życie

- Pieluchy wielorazowe? WTF? Nie ma to jak na własne życzenie utrudniać sobie życie – tak zareagowałam, gdy pierwszy raz usłyszałam o „wielopielo”. Nie lubię jednak stanu umysłu, który nazywam „heheszki bez researchu” i staram się nie naśmiewać z cudzych upodobań, jeśli dokładnie nie obadam sprawy. Zasiadłam więc ochoczo przed komputerem i rozpoczęłam wielopieluchowe śledztwo.… Czytaj dalej Nie ma to jak na własne życzenie utrudniać sobie życie

Z życia wzięte

Wszystko zaczęło się od… biegunek.

Jestem mamą 14-miesięcznego Filipa, którego pieluchujemy wielorazowo od 3-go miesiąca życia. Pierwszy raz o pieluszkach wielorazowych usłyszałam na spotkaniu mam chustonoszących w Lublinie. Moją pierwszą myśl można streścić tak: "Coo?! To w XXI wieku używają wielorazówek?! Powariowały?! Nudzi im się?!" Tak, wtedy dla mnie było to nie do pojęcia, a tym bardziej nie powiedziałabym, że… Czytaj dalej Wszystko zaczęło się od… biegunek.