Z życia wzięte

Nie ma to jak na własne życzenie utrudniać sobie życie

- Pieluchy wielorazowe? WTF? Nie ma to jak na własne życzenie utrudniać sobie życie – tak zareagowałam, gdy pierwszy raz usłyszałam o „wielopielo”. Nie lubię jednak stanu umysłu, który nazywam „heheszki bez researchu” i staram się nie naśmiewać z cudzych upodobań, jeśli dokładnie nie obadam sprawy. Zasiadłam więc ochoczo przed komputerem i rozpoczęłam wielopieluchowe śledztwo.… Czytaj dalej Nie ma to jak na własne życzenie utrudniać sobie życie

Z życia wzięte

Wszystko zaczęło się od… biegunek.

Jestem mamą 14-miesięcznego Filipa, którego pieluchujemy wielorazowo od 3-go miesiąca życia. Pierwszy raz o pieluszkach wielorazowych usłyszałam na spotkaniu mam chustonoszących w Lublinie. Moją pierwszą myśl można streścić tak: "Coo?! To w XXI wieku używają wielorazówek?! Powariowały?! Nudzi im się?!" Tak, wtedy dla mnie było to nie do pojęcia, a tym bardziej nie powiedziałabym, że… Czytaj dalej Wszystko zaczęło się od… biegunek.